Zbiór informacji o zdarzeniach katastrofalnych w środowisku Dolnego Śląska prowadzony od grudnia 2007 r. oraz dodatkowe wiadomości z innych części kraju, Europy, świata o najbardziej spektakularnych procesach geomorfologicznych
środa, 19 stycznia 2011
Barycz - roztopy śródzimowe

Mamy styczeń 2011 r. Od kilku dni nagłe, wyraźne ocieplenie powoduje roztapianie pokrywy snieżnej, która niemal przez cały grudzień i początek nowego roku pokrywała obszar Dolnego Śląska. Na rzekach daje się zauważyć wyraźny wzrost poziomu wody.

Poważna sytuacja powodziowa zaistaniała na małych rzekach nizinnych, wyraźnie reagujących na dostawę wód z powierzchni zlewni w sytuacji utrudnionego ich odprowadzania do Odry. Dodatkowo występują opady deszczu.

18 stycznia 2011 r. rano w rejonie Korzeńska, u zbiegu trzech rzek - Orli, Sąsiecznicy i Masłówki, powstała wyrwa, przez którą woda przelewała się na drogę krajową nr 5. W Żmigrodzie woda z Baryczy wylała się na pola i podtopiła kilka gospodarstw.

Wśród powodzi tego typu w prawobrzeżnej części dorzecza Środkowej Odry, w historii zapisały się szczególnie zdarzenia na Baryczy z marca 1924 roku oraz  marca 1940 i 1947 (Kasprzak 2010).

Ostrzeżenie hydrologiczne IMGW dotyczące regionu wrocławskiego w połowie stycznia 2011 r. (źródło: IMGW):

Literatura:

Kasprzak M., 2010, Wezbrania i powodzie na rzekach Dolnego Śląska, [w:] P. Migoń (red.), Wyjątkowe zdarzenia przyrodnicze na Dolnym Śląsku i ich skutki, Rozprawy Naukowe Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego, 14, Uniwersytet Wrocławski, Wrocław, s. 81-140.


poniedziałek, 17 stycznia 2011
Powódź w Nysie 1997

Warty obejrzenia film wykonany podczas powodzi w lipcu 1997 r. , dostępny na You Tube:


Równie interesujacy materiał dotyczacy powodzi w Nysie znajduje się na stronach forum.nysa.pl

piątek, 13 sierpnia 2010
Miedzianka i Witka, Bogatynia i Radomierzyce

Początek sierpnia 2010 r. przyniósł w rejonie północnych Czech i południowo-zachodniej Polski falę intensywnych opadów, które spowodowały lokalne wezbrania rzeczne, o czym przeczytać można na zaprzyjaźnionym blogu. W granicach Polski najgroźniejsza sytuacja miała miejsce w górnej części dorzecza Nysy Łużyckiej (7 sierpnia), w tym wzdłuż Miedzianki i Witki (Smědy), gdzie doszło do przerwania grobli na zbiorniku retencyjnym.

Rzeka Miedzianka to prawy dopływ Nysy Łużyckiej ze źródłami na terenie Czech i ujściem we wsi Trzciniec (Dolny). Na przełomie XIX i XX w. jej znaczna część została skanalizowana.

Koryto Miedzianki w Bogatyni

Koryto Miedzianki przy ul. Kościuszki. Fot. Arkadiusz Lipin

Tak mocna ingerencja w układ koryta i niedostosowanie kanału do przepływów powodziowych przyczyniły się do ogromnej tragedii, jaka dotknęła Bogatynię. Po opadach, których dobowa suma przekraczała w regionie 180 mm, pod wodą znalazły się m.in. ulice Pastwiskowa, Zygmuntowska, Turowska, Nadbrzeżna, Kościuszki i Waryńskiego. Zniszczonych lub uszkodzonych zostało wiele zabudowań. Według wstępnych ustaleń podanych przez Burmistrza Bogatyni Andrzeja Grzmielewicza na terenie miasta i gminy Bogatynia 284 budynki  zostały zawalone, uszkodzone lub nadają się do wyburzenia, w tym: 200 w Bogatyni, 50 w Porajowie i 34 w Sieniawce.

Zbiornik technologiczny Niedów na Witce nie wytrzymał naporu gromadzonej wody (przed nadejściem fali był wypełniony).  Przerwana została grobla, zbudowana wbrew dzisiejszym standardom głównie z materiału piaszczystego obłożonego płytami. W wyniku wielokrotnie zwiększonego przepływu oraz uszkodzenia zapory masa wody zalała położoną 1 km niżej wieś Radomierzyce, (z 80 budynków mieszkalnych w Radomierzycach tylko 4 nie zostały zalane), wieś Koźlice, a po dotarciu do Nysy Łużyckiej decydowała o podtopieniu części Zgorzelca i Goerlitz. Kopalnia Turów wstrzymała wydobycie, ewakuowano tam 256 górników, a w elektrowni Turów pracowały jedynie dwa sposród 7 bloków.

Przerwanie obwałowania zbiornika Niedów spowodowało, że Bogatynie została pozbawiona połączenia drogowego z obszarem Polski (zalanie drogi nr 352, możliwy, aczkolwiek ograniczony był przejazd od strony Republiki Czeskiej).

Z artykułu M Żytomierskiego "Kto odpowie za Witkę i Radomierzyce?" (www.zinfo.pl):

Mieszkańcy Ręczyna mówią o tym, że w ostatnich dniach, jeszcze przed spodziewanymi deszczami, zalew miał maksymalny poziom wody. Nie spuszczano jej pomimo powodziowych doniesień z Czech, gdzie ulewy trwały od kilku dni. Było jasne, że wysoka woda przyjdzie z tamtej strony, i przyszła. Niestety, „niespodziewanie” szybko i „niespodziewanie” wysoka…

Z artykułu P Kamińskiego "Witka złagodziła falę powodziową" (www.bogatynia24.pl) - Oswiadczenie zarządu PGE Elektrowni Turów:

Należy podkreślić, że eksploatacja zbiornika w Niedowie była prowadzona prawidłowo. Zbiornik Witka nie jest zbiornikiem retencyjnym, tylko technologicznym i przepływowym, dlatego też nie posiada stale utrzymywanej rezerwy powodziowej i nie jest włączony do systemu przeciwpowodziowego regionu. W toku normalnej eksploatacji, zgodnie z instrukcją techniczną zbiornika, utrzymywany jest stały, normalny poziom piętrzenia 210,00 m n.p.m. Po otrzymaniu ostrzeżenia o możliwych zwiększonych opadach deszczu na terenie zlewni Witki obniżono poziom wody w zbiorniku o 21 cm. W dniu 07.08.2010 r. była prowadzona normalna eksploatacja zbiornika. W chwili, gdy poziom wody zaczął wzrastać natychmiast rozpoczęto zwiększony zrzut wody ze zbiornika. Od godz. 000 do godz. 1550 zrzucono 1 256 000 m3 wody. Natomiast po dopływie fali powodziowej z Witki do zbiornika od godz. 1550 do godz. 1800 zrzucono 5 109 000 m3 wody.
Zapora Witka została zaprojektowana na przepuszczenie wody tysiącletniej maksymalnej wielkości 655 m3/s. Szacuje się, że w chwili awarii zapory dopływ do zbiornika wynosił 800 - 1000 m3/s, co oznacza znaczne przekroczenie parametrów, na jakie zaprojektowano zbiornik i zaporę Witka. Pomimo maksymalnego możliwego zrzutu wody poziom w zbiorniku gwałtownie wzrastał, co spowodowało przelanie się wody przez koronę zapory i w konsekwencji rozmycie zapory. Ocenia się, że w trakcie wezbrania powodziowego przez zbiornik przepłynęło ponad 30 mln m3 wody, tj. około 6-ciu pojemności zbiornika Witka. Fala powodziowa przyjęła niespotykaną formę co do siły wielkości i jej kształtu oraz czasu. Rozmycie zapory przy dopływie fali powodziowej nie miało zasadniczego wpływu na jej wielkość. Udział wody ze zbiornika w fali powodziowej szacowany jest na kilka procent. Ponadto obecność zbiornika na Witce złagodziło kulminację fali powodziowej oraz jej przesunięcie w czasie. Gdyby zbiornika nie było na rzece Witce, to należy się spodziewać, że fala powodziowa byłaby dużo wcześniej i miałaby zdecydowanie większą prędkość (zapora posiada dwa rzędy szykan tłumiących energię kinetyczną wody).Decyzja o ewakuacji mieszkańców Radomierzyc została podjęta jeszcze przed nadejściem kulminacyjnej fali do zbiornika. Dla zobrazowania wielkości fali powodziowej na rzece Witce, ocenia się, że fala powodziowa na rzece Witce była ponad czterokrotnie większa niż na rzece Miedziance w Bogatyni, a tym samym przepływ wody był czterokrotnie większy. Możemy zapewnić, że wszelkie działania operacyjne podejmowane przez obsługę elektrowni były poprawne i z całą pewnością nie przyczyniły się do zwiększenia skutków powodzi. Istnienie zbiornika złagodziło kulminacje fali, gdyż czas spiętrzenia do momentu przelewu, a później postępujące uszkodzenia zapory (przecieki) - to okres około dwóch godzin. Rozszczelnienie zapory było wydłużone w czasie i nie było nagłe i szybkie. To pozwoliło na wydłużenie ewakuacji mieszkańców i złagodziło wielkość fali powodziowej.

Źródło: gazeta.pl

fot. M.Szypki, www.forsal.pl

Źródło: gazeta.pl


Powodzie w tej części Dolnego Śląska nie są zjawiskami nadzwyczajnym. Największe spustoszenia w regionie były skutkiem powodzi z 1897 r., jednak zniszczenia notowano także w latach 1804, 1858, 1958, 1981 czy w 2002 r.

O tym, że Miedzianka to rzeka niebezpieczna, świadczą poniższe zdjęcia. Pierwsze z nich wykonano po letniej powodzi prawdopodobnie w 1916 r. (1926?). Fotografie kolorowe pochodzą z relacjonowanego zdarzenia:

Źródło: hydral.com.pl

Źródło: hydral.com.pl

Źródło: hydral.com.pl

Źródło: gazeta.pl

Źródło: gazeta.pl

Źródło: gazeta.pl


Należy wskazać, że Radomierzyce, Bogatynia i Zgorzelec to nie jedyne miejscowości, jakie ucierpiały w sierpniu 2010 r. W wyniku powodzi poważne straty odnotowano także w zlewniach Kwisy i Bobru. W prasie znalazły się informacje m.in. o Markocicach, Opolnie, Kopaczówie, Radzimowie, Porajowie, Olszynie, Sędzisławiu, Marciszowie, Gryfowie Śląskim, Wieży, Leśnej, Miłoszowie, Świeciu, Smolniku, Spytkowie, Kostrzynie, Ręczynie. Z brzegów wystąpiła Kamienna w Piechowicach i oczywiście w Cieplicach. Podano informację, że w wyniku powodzi tragiczną smierć poniosły 4 osoby (3 kobiety i strażak).

Informacje według powiatów:

Powiat Zgorzelecki - rzeka Czerwona Woda zagroziła miejscowości Radzimów i Sulików, Sieniawka. Największe zagrożenie na potokach Miedzianka i Witka. Podtopione wsie Markocice Porajów, Opolno, Kopaczów.

Powiat lwówecki - w Lwówku podtopionych kilka budynków oraz piwnic. Nieprzejezdna droga krajowa nr 297. Dopływ do zbiornika Pilchowice 200 m3/s.

Powiat Jaworski - na skutek wybicia studzienek kanalizacyjnych na terenie Jawora podtopione kilkadziesiąt domów i sklepów. Woda do 0,5 metra.

Powiat Kamienna Góra - podtopienia w miejscowości Kamienna Góra, Rędziny, Wieściszowice, Sędzisław, Marciszów. Wylały potoki Zimna Woda i Sierniawa.

Powiat lubański - zalana miejscowość Leśna, wylał potok Miłoszowski. W Lubaniu  podtopienie drogi krajowej nr 30.

Źródło: gazeta.pl

Istotne są także doniesienia o runięciu murów oporowych w Karpaczu (siedmiometrowy mur oporowy przy hotelu Gołębiewski) oraz w Szklarskiej Porębie (mur przy stacji wyciągu), gdzie waląca się konstrukcja uszkodziła 7 zaparkowanych poniżej samochodów. Nad wodospadem Kamieńczyk zniszczona została służąca turystom betonowa platforma.

Dziękuję za cenne uwagi i korektę postu redaktorowi Magazynu turystyczno-krajoznawczego GÓRY IZERSKIE panu A. Lipinowi.

Kontynuacja wątku w następnym poście

niedziela, 17 stycznia 2010
Zator lodowy na Bobrze

13 I 2010 r. w internetowych serwisach informacyjnych pojawiła się wiadomość o zatorze lodowym na Bobrze, powodującym podniesienie poziomu wody w rzece. Zator o długości ponad 800 m utworzył się przed jazem elektrowni wodnej i mostem na wysokości Ciechanowic.

Powstały problem pokazuje, że zjawisko zatorów lodowych lub zatorów śryżowych dotyczy na Dolnym Śląsku nie tylko Odry i jej nizinnych dopływów, ale także rzek sudeckich.

środa, 08 lipca 2009
Powódź na wrocławskim Kozanowie

Wrocławskie osiedle Kozanów (dzielnica Fabryczna) zasłynęło w całej Polsce w 1997 r., kiedy telewizyjne kamery skupiły swoją uwagę na blokowisku otoczonym wodą. Rozpętała się wtedy dyskusja o błędach lokalizacyjnych i budowie osiedla na naturalnym terenie zalewowym Odry. O tym, jaką funkcję w ekosystemie rzeki pełni kozanowska równia zalewowa wiedziano doskonale, stąd same plany budowlane budziły jeszcze przed ich realizacją niemałe kontrowersje.

Kozanów, Źródło:http://sip.um.wroc.pl

Po realizacji wielkiej inwestycji mieszkaniowej kwestią czasu było, kiedy budynki zostaną wystawione na oddziaływanie wód powodziowych. Czekać na ten incydent przyszło dość długo, efekt był natomiast zatrważający.

fot. B. Zdrojewski, Źródło: BWA Wrocław

fot. J. Niebielski, Źródło: BWA Wrocław

Patrząc na chaos i brak ścisłej koncepcji naszych władz miejskich a propos wizerunku miasta (więcej inwestycji na pokaz niż na użytek mieszkańców - po budowie fontanny wartej 10 mln zł przy Hali Ludowej pomysły na płatny wstęp do Parku Szczytnickiego - dziękuję!), patrząc na proceduralne przeszkody poprzedzające każdą inwestycję oraz przyglądając się pazerności inwestorów w stosunku do resztek terenów zielonych, zamienianych sukcesywnie w betonową pustynię (przykład cudownej zabudowy pl. Grunwaldzkiego chyba wystarczy), z przyjemnością oglądam plan generalny plan zabudowy Wrocławia projektu F. Behrendta z lat 1924-1925.

Plan zagospodarowania Breslau 1927, Źródło: http://wroclaw.hydral.com.pl/176169,z,475626,1,foto.html#st

Na planie tym zostały przedstawione dość precyzyjnie obszary zalewowe. Nie przewidywano wydzielania tam przestrzeni pod zabudowę. Proponuję, aby dzisiejsi mieszkańcy terenów wzdłuż Odry, Widawy czy Oławy przypatrzyli się mapie i zrewidowali, w jakim miejscu w zamyśle przedwojennych planistów mieszkają...

W czym szukać bezpośrednich przyczyn zalania osiedla Kozanów? Bez wątpienia odpowiedzialna jest za to niespodziewana skala wezbrania Odry. Wcześniejsze duże powodzie, jakie nawiedziły miasto, np. w latach 1464, 1595, 1729, 1736, 1785, 1804, 1813, 1829, 1854 czy 1903 są trudne do porównania nie tylko ze względu na brak danych hydrologicznych i subiektywizm relacji, ale także ze względu na zmiany w ukształtowaniu dna doliny i systemu przyrodniczego w dorzeczu Odry. Niemniej jednak można przypuszczać, że powódź w VII 1997 r. była największa od co najmniej 200 lat. Według IMGW prawdopodobieństwo jej wystąpienia wynosiło 0,01%, czyli miała to by być wielka woda zdarzająca się raz na 1000 lat. Odra przekroczyła swoje wczesniej notowane stany maksymalne na wszystkich wodowskazach od źródeł aż do Słubic. Na posterunku w Trestnie maksymalny stan wody wyniósł 724 cm, przekraczając dotychczasowe maksimum o 58 cm (8,7%). Na posterunku bliższym Kozanowa, przy jazie Rędzin stan wody wynosił 1030 cm, czyli o 284 cm (38,1%) więcej niż poprzednie maksimum. Wrocławski Węzeł Wodny przygotowany do przepuszczenia przez miasto fali powodziowej o przepływie 2400 m3s-1 przyjął falę szacowaną na 3640 m3s-1.

Inną rzeczą jest lokalizacja osiedla. Zostało ono założone w dnie doliny Odry, w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki głównej i jej dopływu - Ślęzy. Fundamenty zabudowy większej części osiedla posadowione są na holoceńskiej, niskiej terasie zbudowanej z osadów rzecznych (piasków, żwirów oraz mułu korytowego - porównaj ze Szczegółową Mapą Geologiczną Polski 1:50 000 ark. 763-Leśnica), które w najlepszy sposób wyznaczają strefę migracji koryta Odry w przeszłości i zasięg historycznych wód powodziowych.

Kozanów znalazł się w granicach administracyjnych Wrocławia dopiero w 1927 r. Istniejące tutaj zabudowania wiejskie oraz stocznia rzeczna były chronione przed zalaniem równoległym do Odry wałem, który łączy nasyp kolejowy na Popowicach z tamtejszym portem rzecznym i z dawną stocznią (grobla kozanowska). Od pn.-zach. ówczesne zabudowania chroniła grobla, jaka łączyła sztucznie podniesioną powierzchnię ze stocznią (w ostatnich latach teren administrowany przez policję) z wyżej leżącą niż osady aluwialne Odry powierzchnią wyznaczaną w przybliżeniu przez ulice Modrą Dokerską i Gwarecką. Przed zalaniem ze strony Odry oraz wodami z cofki rzeki Ślęzy nie był chroniony obszar dzisiejszej ul. Dokerskiej i P. Ignuta oraz znacznej długości ulic Kozanowskiej i Gwareckiej. Podczas budowy po 1973 r. kozanowskiego blokowiska przecięto szosą groblę łączącą dawną stocznię z wyżej leżącymi terenami - w latach 80. XX w. powstały dwa przekopy o szerokości 12 m dla drogi jezdnej (ul. Kozanoska) i ok. 6 m dla ruchu pieszego.

W czasie powodzi we Wrocławiu Kozanów został poszkodowany jako jedno z pierwszych osiedli. Stało się to w sobotę 12 VII. W godzinach popołudniowych wzbierająca od rana woda sięgnęła korony grobli chroniących górną część osiedla. Dzięki pracy mieszkańców zatamowano workami z piaskiem wspomniane wcześniej przekopy i woda nie wdarła się początkowo do tej części osiedla. W części pn.-zach. postępował wylew wód z piętrzącej się w wyniku cofki Ślęzy. W niedzielę 13 VII stan wody na Odrze podniósł się na tyle, że doszło do zalania ulic Pałuckiej, Kolistej, Wiślańskiej, Gołężyckiej, Celtyckiej i Dzielnej oraz suchych do tej pory części ul. Kozanowskiej i osiedla domków jednorodzinnych (ulice Ślężańska, Dziadoszańska, Bobrzańska, Trzebowiańska i Setna). Woda zbliżyła się także do ul. Modrej i otoczyła teren dawnej stoczni. Dalszy przybór wody w tempie do kilkudziesięciu cm na godz. spowodował przelanie się wody przez niezabezpieczone nadbrzeże portu rzecznego na Popowicach, które było wyraźnie niższe od korony wałów przeciwpowodziowych. Woda wykorzystująca lukę o szerokości ok. 200 m dostała się na teren zawala pogrążając Popowice (gdzie wdzierała się także od strony Szczepina) i w dalszej kolejności Kozanów. Sięgała nawet drugich kondygnacji domów, a głębokość przy ul. Kozanowskiej czy Celtyckiej wynosiła do 3-5 m. Należy w tym miejscu podkreślić, że nigdzie nie nastąpiło przerwanie wałów przeciwpowodziowych a także przelanie się wody ponad ich podwyższoną workami z piaskiem koroną. Można przypuszczać, że w przypadku braku przepustu dla wody w popowickim porcie, konsekwentne zwiększenie poziomu Odry zagroziłoby Osobowicom i Rędzinowi.

Powódź na Kozanowie nie zakończyła się wraz z opadaniem fali powodziowej na Odrze we wtorek 15 VII. Liczne zagłębienia bezodpływowe oraz utrzymujący się wysoki poziom wód gruntowych spowodowały w obrębie części osiedla i Parku Zachodniego stagnację wód zalewowych na czas przekraczający 2 tygodnie.

12 lat po tym zdarzeniu Gazeta Wrocławska (23.04.2009) podała, że planuje się rozpoczęcie budowy nowego wału przeciwpowodziowego chroniącego Kozanów. Ma on powstać wzdłuż ulic Nadrzecznej, Gwareckiej i Ignuta, aż do siedziby policji przy ul. Połbina. Na budowę grobli o wysokości 3 m i szerokości 4 m potrzebnych będzie niemal 70 tys. m3 materiału ziemnego. Ma on pochodzić z aluwium Odry wydobytego z jej dna na wysokości Rędzina. Prace powinny ;-) rozpocząć się pod koniec 2009 r. przy dopłatach Unii Europejskiej. Wartość inwestycji to ok. 23 mln zł. Nie znalazłem jednak nigdzie informacji, co dzieje się z główną drogą wód powodziowych od strony portu Popowice, a więc realnym zagrożeniem dla górnego Kozanowa. Cisza.

Relacja z powodzi na Kozanowie we wspomnieniach mieszkańców osiedla TUTAJ.

W pracy nad postem wykorzystałem treść publikacji:

Żurawek R., 1998, Powódź w lipcu 1997 r. we Wrocławiu - przypadek Kozanowa, Wrocławskie powodzie, Rocznik Wrocławski, 5, Tow. Przyj. Ossonlineum, s. 53-65.

Kononowicz W., 1997, Wrocław. Kierunki rozwoju urbanistycznego w okresie międzywojennym, Oficyna Wydawnicza Politechniki Wrocławskiej, Wrocław, 163 s.


czwartek, 02 lipca 2009
Zgroza nad Karpnickim Potokiem

Niewielki ciek, Karpnicki Potok odwadniający północno-zachodnią część Rudaw Janowickich (lewy dopływ Bobru z ujściem na wysokości Wojanowa) został obficie zasilony wodami po burzach, jakie w godzinach popołudniowych 1 VII przetoczyły się nad tą częścią Sudetów. W wyniku intensywnego spływu powierzchniowego i wzrostu poziomu cieku o ponad 2 m zalaniu uległo niemal 90% zabudowań we wsiach Strużnica i Karpniki. Gwałtowność przybóru wody całkowicie zaskoczyła mieszkańców. Nurt cieku pozrywał mosty w Strużnicy i podmył biegnącą przez miejscowość drogę.

Karpniki_fot.MARCIN OLIVA SOTO_źródło:internet

Więcej zdjęć TUTAJ i TUTAJ.

 

Po ulewach, jakie rozpoczęły się od godziny 10.00 wezbrały także inne regionalne cieki, w tym znacząco Wrzosówka. Podtopione zostały miejscowości Miłków, Ścięgny i Bronowice oraz Mysłakowice i Łomnica (zlewnia rzeki Łomnicy).

W innej części Sudetów ulewa trwająca tego samego dnia w godzinach 13.00-14.30 zagroziła mieszkańcom Głuszycy. Podtopione zostały także Łomnica, Olszyniec i Jugowice. W Łomnicy woda spływająca z gór i przelewająca się z koryta rzeki Bystrzycy uszkodziła jezdnię i podmyła kilka domów (w całej okolicy ok. 40).

Podobna sytuacja miała miejsce ok. godz. 15.00 w gminach Pieszyce oraz Dzierżoniów. Wezbrał Potok Pieszycki, a drogi zamieniły się w rwące strumienie. Wody wdarły się do Rościszowa oraz Bielawy. Krytyczna sytuacja zaistniała w Bratoszowie (dzielnica Pieszyc).

Powodzie w Głuchołazach

Głuchołazy (niem. Bad Ziegenhals) to niewielkie, 14-sto tysięczne miasto w powiecie nyskim (woj. opolskie). Leży ono nad rzeką Białą Głuchołaską przy jej wylocie z G. Opawskich w kierunku Przedgórza Paczkowskiego i Płaskowyżu Głubczyckiego. Miasto wraz ze znajdującym się niżej Jarnołtówkiem narażone są na częste wezbrania rzeki. Największe z wezbrań przyczyniały się do znacznych strat materialnych. W nieodległej przeszłości geologicznej (w okresie holocenu) bieg rzeki ulegał znacznym modyfikacjom.

Według materiałów historycznych największe straty powodziowe w Głuchołazach notowano w latach 1403, 1903 (poziom wody w mieście do 2 m, zerwane wszystkie mosty, w Jarnołtówku runął kościół, a obszar cmentarza uległ erozji, zalane zostały wsie Bodzanów, Rudawa i Nowy Świętów, gdzie destrukcji uległo 8 zabudowań mieszkalnych) czy w 1938. Jedno z poważniejszych wezbrań ostatnich lat miało miejsce 6 IX 2007 r.

 

Obszerny tekst p. Stefana Morajki na temat klęsk elementarnych w Głuchołazach dostępny TUTAJ.

poniedziałek, 29 czerwca 2009
Sezon powodziowy 2009 rozpoczęty...


Zdążyliśmy już zapomnieć o pięknej kwietniowej pogodzie. Deszczowe tygodnie w maju i czerwcu krzyżowały weekendowe plany wyjazdowe, a dżdżysta pogoda nie nastrajała optymistycznie. Końcówka czerwca przyniosła nasilenie opadów, do których dołączyły nawalne deszcze o wydajności dobowej przekraczającej lokalnie 20-50 mm a nawet 100 mm (lub jak lubią mówić dziennikarze "100 litrów na m2", niektórzy nawet posuwają się do niezrozumiałych określeń "100 litrów na metr" czy "50 mm na cm2" [portal gazeta.pl] - ale o dziennikarskim fachu jeszcze wspomnę później).

Opady, o których mowa, często połączone z wyładowaniami atmosferycznymi (na wrocławskim Grabiszynku przy ul. Żeglarskiej od uderzenia pioruna po godz. 17.00  29 VI zapaliła się nowowybudowana posesja), spowodowały podwyższenie poziomu rzek i przekroczenia stanów alarmowych, głównie w dorzeczu Bystrzycy, Ślęzy, Kwisy a w dalszym czasie w dorzeczu Nysy Kłodzkiej, gdzie przypomniała o sobie oczywiście i Biała Lądecka. Stan rzek w regionie w dniu 28 VI o godz. 6.00 UTC (czyli o 8.00 naszego czasu) ilustruje mapa sporządzona przez IMGW, zamieszczona bezpłatnie (!) na stronach instytucji. Cechą charakterystyczną zdarzeń o takiej intensywności były lokalne podtopienia wzdłuż małych cieków oraz spływ powierzchniowy po stokach, przede wszystkim liniami dróg, rozcięć erozyjnych czy rowów.

autor: IMGW


Poniżej znajduje się screen z sytuacji hydrologicznej w dniu 29.06.2009 o godz. 06 UTC (8.00 naszego czasu) opublikowana przez IMGW. Dotyczy on przekroczenia stanów ostrzegawczych, alarmowych i zmiany stanu w ciągu 24h. [WODOWSKAZ/CIEK/WOJEWÓDZTWO/STAN WODY/ZMIANA STANU WODY/STAN OSTRZEGAWCZY/STAN ALARMOWY]

Źródło: IMGW

W dobie zaangażowania mediów, w sieci pojawiło się natychmiast sporo informacji na temat omawianych zdarzeń. Z powodu ograniczeń czasowych nie byłem w stanie śledzić na bieżąco wszystkich doniesień prasowych, ominęła mnie także spora część bardziej kompetentnych relacji, nie mogłem też wyruszyć w teren, jak to mam w zwyczaju robić przy wezbraniach o takiej skali. Postanowiłem jednak pozbierać trochę rozproszonych informacji dotyczących okresu 23-29 VI 2009 r., które zestawiam poniżej w mniejszym lub większym (raczej mniejszym) porządku. Być może dane te będą jeszcze przeze mnie modyfikowane, proszę więc o wyrozumiałość, jeśli pominę jakiś istotny epizod.

We wtorek 23 VI ulewne deszcze spowodowały wystąpienie z brzegów rzeki Czarna Woda w powiecie świdnickim. Zalała ona ok. 130 domów w gminach Sobótka i Marcinowice. Najbardziej dała się we znaki mieszkańcom wsi Strzelce Świdnickie, gdzie uszkodzeniu uległy drogi, pobocza, rowy i przepusty, podtopieniu uległo dziesiątki gospodarstw a zalaniu setki hektarów upraw polowych. Na Zalewie Sulistrowickim (potok Sulistrowicki) woda przelewała się ponad tamą.

fot. D. Gdesz, internet

Człowiek w wodzie

Zagrożenie powodziowe objęło także miejscowości Panków, Witoszów, Grodziszcze, Bojanowice, Mokrzeszów, Słotwin, Jagodnik, Pszenno. Doszło tam do podtopienia pojedynczych gospodarstw i zalania pól uprawnych. Z brzegów wystąpiła Piława oraz potok Jawłoniec.

Na terenie powiatu wałbrzyskiego rzeka Lesk spowodowała podtopienie 6 domów i zniszczenie remizy strażackiej w Jaczkowie (gm. Czarny Bór). W gminie Głuszyca zanotowano rozmycie dróg dojazdowych do gruntów rolnych, podmycie przyczółków 5 mostów na Bystrzycy i podtopienia domów. W Jedlnie Zdroju zniszczeniu uległy drogi, uszkodzona zostały kanalizacje burzowe i sanitarne, ucierpiały połacie dachowe i kominy.

W gminie Jaworzyna Śląska na wysokości wsi Pasieczna wylała Pełcznica, zalewająca także Las Grochotowskim po zachodniej stronie drogi wojewódzkiej Świdnica – Strzegom, co spowodowało czasowe utrudnienia w ruchu. Woda uszkodziła pobocze drogi po jej prawej stronie. We wsi Pasieczna woda dotarła do najniżej położonych posesji, jednakże nie wdarła się do budynków. Pod wodą znalazły się łąki i pola uprawne.

W piątek 26 VI po południu w Kątach Wrocławskich nie można było dojechać do trzech budynków na północy miasta. Woda stała na odcinku jezdni założonym w starorzeczu Bystrzycy. Rzeka wystąpiła z koryta na odcinku 100-150 m, rozlewając się na okoliczne pola i łąki. Rzeka Strzegomka zalała drogę powiatową we wsi Stróża (gm. Mietków). Nieprzejezdna była droga powiatowa łącząca Pełcznicę z Kozłowem

Stany alarmowe przekroczone zostały na Ślęzie i Bystrzycy. W niedzielę stan Ślęzy (ale gdzie?) wynosił ok. 160 cm powyżej stanu alarmowego i był zaledwie 13 cm mniejszy niż w 1997 r. Prześwit pod mostem Żernickim we Wrocławiu zmniejszył się do zaledwie 20 cm, podtopieniu uległ park na Klecinie. Do najbardziej poszkodowanych gmin w powiecie wrocławskim należały Sobótka i Czernica. Podtopieniu uległy fragmenty Księgienic Małych (gdzie drogą płynęła struga wody o głębokości do 1,5 m), Świątnik, Nasławic i Żórawiny oraz dziesiątki hektarów pól uprawnych. Natężenie zjawiska przekroczyło w tych miejscowościach stan z 1997 r. Zalany został fragment autostrady A4, co skutkowało czasowymi utrudnieniami w ruchu (przejezdny był jeden pas ruchu).

Po opróżnianiu zbiornika w Mietkowie Bystrzyca w rejonie Jarnołtowa przekroczyła stan alarmowy o metr. W okolicach Karczmy Rzym utworzyło się rozlewisko. Woda zalała drogę prowadząca od ul. Jarnołtowskiej w stronę Gromadzkiej. Przy tej ulicy w czwartek 25 VI podtopione zostały 2 gospodarstwa. Stan ten wynikał z konieczności prewencyjnego zrzutu wody ze zbiornika w Mietkowie, który przygotowywano na przyjęcie wody z prognozowanych dalszych opadów. Zrzut w wymiarze 40 m3s-1 był ponad dwukrotnie mniejszy od bieżącego dopływu do zbiornika (87 m3s-1). Ewakuacji odmówiła właścicielka stadniny koni o kontrowersyjnej lokalizacji przy ul Gałowskiej 90.

W Kotlinie Kłodzkiej sytuację powiodziową kształtowały opady trwające nieustannie od wtorku 23 VI wraz z piątkową (26 VI) ulewą. Wezbrały górskie potoki oraz największe rzeki: Nysa Kłodzka, Biała Lądecka i Bystrzyca Dusznicka. Media podają, że według wstępnych szacunków woda poważnie uszkodziła 33 kilometry dróg i zerwała 41 mostów.

Najpierw podtopieniu uległo kilkanaście gospodarstw w Międzylesiu, Smreczynie i Roztokach. W piątkowy wieczór ulice centrum Kłodzka zamieniły się w rwące strumienie. W mieście i na jego peryferiach ucierpiało ok. 100 domów. Woda zaczęła opadać dopiero rano.

W sobotę 27 VI po południu z koryta wystąpiła tradycyjnie Biała Lądecka, powodując przekroczenie stanów alarmowych we wszystkich punktach kontrolnych. Podtopienia zanotowano w Lądku Zdroju, Radochowie, Oldrzychowicach, Trzebieszowicach, Żelaźnie, Krosnowicach. Między godz. 23 a północą po kolejnej mocnej ulewie Biała Lądecka znów przybrała, powtórnie zalewając wsie leżące wzdłuż jej biegu. Odcięta od świata były Jaszkowa Dolna i Jaszkowa Górna. Przybór wody był tak gwałtowny, że woda potrzebowała zaledwie kilkunastu minut na zalanie najbardziej zagrożonych posesji.

Źródło: www.gazeta.pl

Gwałtowne opady deszczu spowodowały także podtopienia w innych częściach Kotliny Kłodzkiej: w Polanicy Zdroju, Szalejowie Dolnym czy Wojciechowicach.

Na Opolszczyźnie stany ostrzegawcze lub alarmowe ogłoszono wzdłuż Nysy Kłodzkiej w wyniku zwiększonego zrzutu wody ze zbiornika nyskiego (o godz. 11.00 27 VI wynosił on 350 m3s-1). Ulewne deszcze doprowadziły także do lokalnych cieków. Ucierpiały w ten sposób wsie Jasienica (gmina Otmuchów), Gierałcice (gm. Głuchołazy) i Dziewiętlice (gm. Paczków). W tej ostatniej miejscowości ciek Świdna uchodzący do zbiornika nyskiego zalał 60 domostw, wyrządzając poważne straty materialne. Woda wyrządziła także szkody we wsi Burgarbice (gm. Głuchołazy). Kilkanaście okolicznych domostw zostało podtopionych po wystąpieniu z brzegów rzeki Mory w piątek 26 VI po godzinie 22. Dodatkowo domy zalewane były także od strony okolicznych pól. Zniszczeniu uległo jedno z kamiennych zabezpieczeń brzegów w górnej części wioski w kierunku Sławniowic, rozmyte zostały szutrowe drogi. W Lewinie Kłodzkim Nysa Kłodzka tworzyła na moście kolejowym 20 metrowy zator z rumoszu drzewnego i śmieci, który usuwał 2. Batalion Ratownictwa Inżynieryjnego w Brzegu. Spiętrzona woda zalała w niedzielę 28 VI okoliczne pola i łąki, w samym Lewinie zatopiła trzy rzędy ławek amfiteatru i zaczęła zbliżać się w kierunku domostw w Skorogoszczy.

Źródło: www.gazeta.pl


Jak widać czerwcowe straty powodziowe na Śląsku są znaczne. Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale biorąc pod uwagę zdarzenia ostatnich kilku lat w Europie należy założyć, że wezbrania rzek pociągające za sobą dotkliwe straty materialne staną się zjawiskiem powszechnym. Zmiany klimatu, które są czymś naturalnym (nie ulegajmy ekologicznej nagonce!) powodują zwiększenie częstości zdarzeń ekstremalnych. Uważam, że najwyższy czas, aby zmienić podejście mieszkańców zagrożonych dolin rzecznych do sposobu funkcjonowania w nowych realiach. 50 lat względnego powodziowego spokoju po II wojnie światowej przyzwyczaił do poczucia bezpieczeństwa. Media natomiast szukając taniego rozgłosu chętnie podejmują tematy szukania winnych za skutki naturalnych katastrof. Istnieje potrzeba uświadomienia ludziom, że nie da się uchronić od skutków powodzi mieszkańców sudeckich dolin ani osób zamieszkujących naturalne równie zalewowe na obszarze przedsudeckim i w dolinie Odry. A na pewno nie da się tego wykonać bez gigantycznej ingerencji w środowisko naturalne. Ryzyko wielkie, sukces niepewny. Denerwuje mnie zatem, gdy dziennikarze nie rozumieją podstawowych problemów, łącząc przykładowo brak zbiornika w Pilcach ze zniszczeniami na Białej Lądeckiej czy w Kłodzku. Powtarzają także pretensje mieszkańców, że koryta nie są pogłębione lub że zrzuty wody ze zbiorników retencyjnych wykonywane są niezgodnie z prawem. Pretensje nie do końca słuszne. Ograniczenie skutków powodzi to nie tylko zabiegi hydrotechniczne! To także wzrost świadomości społecznej oraz zabudowa nie narażona na większe straty (płytki PCV na podłogach parterów zamiast parkietów i dywanów, łatwo przenoszone sprzęty najniższych kondygnacji etc.). Życie na terenach zagrożonych powodzią jest bardzo trudne.

Na koniec jeszcze kilka odnośników do relacji filmowych:

Problem na Bystrzycy

Relacja Faktów I

Ralacja Faktów II

oraz "KRONIKA"

A na okrasę cytat z forum:

Gość: Józef 24.06.09, 09:20

"To nie wiara w zabobon tylko statystyka. Zawsze w czerwcu padają deszcze i są
burze i jeśli w okolicy Medarda i Jana leje to najczęściej pada bardzo często i
bardzo długo. Tez się kiedyś z tego śmiałem ("jak się Medard rozwodni będzie
padać 6 tygodni", potem o Janie itd)i co się okazało - padało naprawdę cale lato
- to był rok 1977 lub 1978. Deszcze świętojańskie pojawiają się oczywiście w
wyniku cyrkulacji atmosferycznych, ale zawsze są i tylko kwestia gdzie - na
Dolnym Śląsku czy w Małopolsce, czy może Niemcy, czy Rumunia i tam wtedy jest w
lipcu powódź. Ale spokojnie - na Medarda nie padało, a i dziś jest lepiej niż
wczoraj. Bądźmy dobrej myśli."


UWAGA: Post nadal w trakcie tworzenia! Na dzisiaj koniec, padam.



23:01, echoforever , 3. Powodzie
Link Komentarze (1) »
piątek, 08 maja 2009
Katastrofa w Iwinach

W historii powodzi na Dolnym Śląsku swoje miejsce ma pewne wydarzenie z 1967 r. Doszło wtedy do katastrofy budowli piętrzącej na zbiorniku poflotacyjnym Iwiny, gdzie składowano odpady nieczynnej już kopalni miedzi. W jej wyniku powstała fala błotna zalewająca niżej położone wsie.

Lokalizacja zbiornika Iwiny

Wieś Iwiny znajduje się na pd.-wsch. od Bolesławca, w gminie Warta Bolesławiecka, na Pogórzu Kaczawskim. Urozmaicona budowa geologiczna, w tym okruszcowanie skał podłoża sprawiło, że synklina Grodźca (jednostka geologiczna) była odwiecznym terenem poszukiwań rud metali. 18 XI 1938 r. firma BUHAG rozpoczęła tutaj eksploatację miedzi, drążąc szyb (K-II) do głębokości 211 m.

Zakłady górnicze reaktywowano 1 I 1950, po trwających od 1948 r. pracach odwodnieniowych.  W czerwcu 1953 r. ZG Konrad wydobył pierwszą tonę rud miedzi, zakład przeróbczy ruszył natomiast w listopadzie. Złoże rud miedzi w synklinie Grodźca udostępniono ostatecznie szybami wydobywczymi K-I i K-II, a także sztolniami upadowymi Kopalni Upadowej Grodziec. W Iwinach rozrosło się osiedle górnicze (w 1965 r. w firmie pracowały 3204 osoby). Do 1962 r. K-I zgłębiono do głębokości 240 m, udostępniono złoże w rejonie K-II, a w następnych dziewięciu latach złoże kopalni Konrad między poziomem 240 m a 550 m. Rekordowe wydobycie – 1 437 540 Mg osiągnięto w 1976 r. Wartość urobku stawiała wtedy kopalnię na pierwszym miejscu wśród  kopalni rud miedzi w Europie. W latach 1972-1979 eksploatację prowadzono na poziomie 550-830 m. Decyzję o zamknięciu ZG Konrad podjęto na początku 1987 r. W okresie funkcjonowania kopalni, między 1953 a 1989 r. pozyskano 37 914 702 Mg rudy (212 894 Mg miedzi w koncentracie oraz 756 735 kg srebra).

Przy procesie technologicznym wytwarzania miedzi, dla oddzielenia siarczków miedzi od skały płonnej i przygotowaniu ich koncentratów do wytopu w piecu hutniczym stosuje się flotację. Zawodnione odpady poflotacyjne, składające się głównie z frakcji pylastej i ilastej (46-90%) z domieszką frakcji piaszczystej (10-49%), zbierane są w specjalnych zbiornikach. Przy zakładzie przeróbczym kopalni Konrad istniały 2 takie zbiorniki. Starszy z nich, na którym doszło do zapowiadanego już zdarznia, tzw. zb. Iwiny był oddaony od zakładu przeróbczego ZG Konrad o 1,5 km. Powstawał w latach 1953-1960 i był dwukrotnie rozbudowywany w latach 1960-1961 oraz 1967 (nadbudowa grobli). Miał ostatecznie pojemność 16,4 mln m3 oraz obwałowanie o długości 610 m przy rzędnej korony 239,2 m n.p.m. Użytkowanie zbiornika zakończono w 1971 r., kiedy to obok otwarto nowy, zb. Wartowice (pojemność 19,3 mln3, długość obwałowań głównego i bocznych  3,5 km, wysokość obwałowań 32).

13 XII 1967 r. o godz. 3.00 w nocy doszło do przerwania wału piętrzącego wodę i osady zbiornika Iwiny. Wyrwą o długości 68 m u podstawy i 134 m w koronie wydostało się 4,6 mln m3 płynnych osadów. Zalały one dolinę rzeki Bobrzycy (prawy dopływ Bobru) na długości 19 km pasem o szerokości od 50-220 m. Szlamem pokryta została powierzchnia wsi Iwiny, Raciborowice Dolne, Lubków, Tomaszów Bolesławiecki, Kraśnik i Dąbrowa. Zginęło wówczas 18 osób a 570 odniosło rany. Odnotowano także duże straty zwierząt gospodarskich. Na zalanym obszarze znalazło się 121 domów mieszkalnych, 407 budynków gospodarczych, drogi i tory kolejowe. 

Przerwana grobla ziemna na zbiorniku Iwiny

Wyrwa w grobli ograniczającej zbiornik Iwiny

Zniszczenia powstałe po katastrofie zbiornika Iwiny

Zniszczenia powstałe wkutek katastrofy zbiornika Iwiny

Przyczyn katastrofy można szukać w błędach lokalizacyjnych zapory zbiornika oraz w sposobie jego eksplotacji, gdzie dopuszczano do bezpośredniego kontaktu lustra wody z obwałowaniem i jego przesączaniu.

Według ekspertzy prowadzonej 10 lat po zdarzeniu przez prof. B. Rossińskiego z PAN, rozpoznanie geologiczne pod budowę przeprowadzono jedynie dla powierzchniowych osadów czwartorzędowych, bez analizy głębszego podłoża. Oś grobli przecinała także lokalny uskok tektoniczny. Pod powierzchnią zbiornika prowadzono dodatkowo kopalniane odpompowywanie wody, co przyczyniało się prawdopodobnie do jej infiltracji wgłąb uskoku. Rzekomo w dniu katastrofy, dwie godziny przed feralnym zdarzeniem, w najbliższej stacji sejsmograficznej zanotowano wstrząs sejsmiczny. Niewykluczone, że spowodował on nieznaczną dyslokację pod zb. Iwiny, a w konsekwencji osłabienie stabilności rozluźnionego piaszczystego podłoża i następnie samej grobli. Powstała wyrwa była zlokalizowana nad linią uskokową.

Brak informacji, która stacja sejsmologiczna miała zanotować wstrząs. Stacja wrocławska nie działała od 1945 r. po radzieckich bombardowaniach, a obecnie funkcjonująca stacja w Książu wtedy jeszcze nie istniała. Istniała za to uruchomiona doświadczalnie stacja kombinatu miedziowego w Lubinie, oddalona od Iwin o ponad 30 km. Jej aparatura jednak wstrząsu nie odnotowała... Zacytować można w tym miejscu tekst zamieszczony w Newsweeku [Semczuk 2008]: "Dziś starzy górnicy przyznają po cichu, że tej nocy - mimo zakazu - prowadzono roboty tuż pod tamą. Podczas nich odstrzelono 160 kilogramów dynamitu. Właśnie te wybuchy mogły być prawdziwą przyczyną katastrofy.

W kwietniu 1968 roku przed sądem za tragedię odpowiadali projektant z Hydroprojektu Wrocław, kierownik budowy tamy, inspektor budowlany oraz trzech pracowników nadzoru, odpowiedzialnych za eksploatację zbiornika. Zapadły wyroki skazujące. Zdaniem sądu w trakcie budowy dopuszczono się zaniedbań. Z zeznań świadków wynikało, że piasek, z którego wzniesiono tamę, nie był ubijany. Trzy miesiące później Sąd Najwyższy uchylił wyrok i zwolnił skazanych z więzienia.

Ryc. wg. B. Rosińskiego 

Przekrój geologiczny w osi zapory
(wg B. Rossińskiego):

1 - zapora,
2 - aluwia (piaski),
3 - rumosz,
4,5,6 - skała,
7 - uskok
 

 Plan zapory wg. B.Rosińskiego 

Plan zapory
(wg B. Rossińskiego):

1 - grobla,
2,3 - czasza zbiornika,
4 - front robót górniczych,
5 - uskok,
6 - wyrwa

Oto relacja jednego ze świadków zdarzenia, cytowana przez forumowicza portalu www.boleslawiec.wfp.pl:

"Obudziło nas głośne wycie, sądziliśmy że to sygnał karetki. Gdy przez okna zobaczyliśmy mknącą po śniegu w kierunku naszego do domu ogromną szarą masę nie wiedzieliśmy co się dzieje. W momencie, gdy próbowaliśmy w ciemnościach przedostać z parteru na piętro przez wyrwane okna przelała się ogromna fala. Staliśmy na stołach i krzesłach krzycząc powódź. Śpiący na piętrze szwagier obudził się a słysząc krzyki powódź zrozumiał w pierwszej chwili pożar i chlusnął w dół wiadrem wody. Żeby przedostać się z parteru na piętro a po schodach było to niemożliwe szwagier musiał wybić dziurę w suficie. byliśmy cali mokrzy, przemarznięci i oblepieni szlamem. Gdyby nie pomoc szwagra nie wiem jak zakończyłaby się dla nas ta noc. na drugi dzień zobaczyliśmy rozmiary tej tragedii. Nie wiedzieliśmy, że zginęło wielu naszych znajomych. Najprawdopodobniej fala zalała ich podczas snu. Fala ze stawu osadowego przelewając się przez Iwiny przeszła przez Tomaszów Bolesławiecki i dotarła aż do Kraśnika Górnego. Ślady tej tragedii były widoczne na domach i polach przez prawie dwadzieścia lat. Partery domów były oblepione zaschniętym szlamem a pola nie rodziły..."

Literatura:

Fiedler K. (red.), Gamdzyk J., Jankowski W., Oprychał L., Selerski S., Wita A., Wróblewski M., 2007, Awarie i katastrofy zapór – zagrożenia, ich przyczyny oraz działania zapobiegawcze, Ser.: Monografie IMGW, Warszawa, 216 s.

Rossiński B, 1978, Błędy w rozwiązaniach geotechnicznych, Wyd. Geol., Warszawa.

Semczuk P., 2008, Błotna tragedia, Newsweek,  URL: http://www.newsweek.pl/artykuly/blotna-tragedia-,34949,1 ,2,3,4 (data dostępu 8 V 2009).

niedziela, 30 grudnia 2007
Krosnowice Kłodzkie 2006

Krosnowice to blisko 3 tysięczna wieś w gminie Kłodzko o specyficznej, bardzo niekorzystnej lokalizacji z punktu widzenia zagrożenia powodziowego. Obejmuje ona obszar u zbiegu Nysy Kłodzkiej i Białej Lądeckiej oraz kilku lewobrzeżnych dopływów Nysy Kł. (Duna Górna, Duna Dolna i inne) - rzek o znacznych wahaniach przepływu.

8 sierpnia 2006 r. Krosnowice zmagały się z ze zwiększonym przepływem obu głównych rzek.

Krosnowice2006_autorMaciejMarkiewicz

Lokalizacja

sobota, 29 grudnia 2007
Zniszczenia widać rano

W nocy z 23-24 sierpnia 2007 r. lokalne ulewy spowodowały wezbrania strumieni i podtopienia wsi między Nowogrodźcem i Lubaniem. Ucierpiały Milików, Gościszów (rzeka Iwnica), Kościelnik (Kwisa), Jałowiec, Radostów, Mściszów, Zabłocie i część Nowogrodźca. W samym Milikowie zalanych zostało 100 gospodarstw. W Mściszowie wezbrany nurt zerwał 3 mostki, szkody ocenia się tu na kilkaset tys. zł.

Relacja mieszkanki wsi Mściszów Józefy Tęczy: "Nie wiem, jak to się stało, w nocy nic nie słyszałam, zniszczenia zobaczyliśmy dopiero rano" [źródło: Słowo Polskie. Gazeta Wrocławska, 27.08.2008].

Żelazno i wieczni powodzianie

Żelazno to wieś w gminie Kłodzko nad rzeką Biała Lądecka o sławie najczęściej zalewanej miejscowości powiatu :-) Rzeka podtapia domy nawet po jednodniowych opadach. Najpoważniejsze z takich wydarzeń miały ostatnio miejsce w sierpniu 2006 r. i we wrześniu 2007 r.

Przyczyną kłopotów miszkańców Żelazna jest fatalna lokalizacja wsi. Została ona założona nad brzegami dolnego odcinka Białej Lądeckiej. W miejscu tym rzeka zbliża się do swej bazy erozyjnej (ujście do Nysy Kłodzkiej) i opuszcza jednocześnie strefę doliny o zboczach ograniczanych Wzgórzami Rogówki i Masywem Krowiarek. Zmniejsza się tu jej spadek hydrauliczny i maleje zdolność transportowa. Prowadzi to do lokalnej akumulacji materiału rumowiskowego, dostarczanego obficie z wyższych części zlewni, m.in. z aluwium włożonych w dolinę Białej Lądeckiej stożków Trzebieszowic i Ołdrzychowic. Nagła depozycja rumowiska rzecznego wraz z zatorami drzewnymi i ograniczeniem światła przepływu na miejscowych mostach sprzyja roztokowaniu rzeki - zmianom korytowym, bocznemu przemieszczaniu głównego nurtu, ścinaniu skrótami powodziowymi istniejących zakoli. Ponadto od katastrofalnych wezbrań w 1997 i 1998 r. okolica nie doczekała się przebudowy systemu zabiezpieczeń przeciwpowodziowych.

LOKALIZACJA

BIAŁA LĄDECKA

Zimowa powódź - prawie

8 grudnia odwołano alarm przeciwpowodziowy, jaki prezydent miasta Jelenia Góra zarządził dzień wcześniej. Dotyczył on rzeki Kamiennej, na której 7 grudnia został o 44 cm przekroczony stan alarmowy (stan alarmowy Kamiennej na wodowskazie w Jeleniej Górze to 200 cm, ostrzegawczy 160 cm). Tradycyjnie zanotowano podtopienia budynków przy ul. Wolności - dokładnie pod adresem 216a. Woda wystąpiła z koryta także przy ul. Ludowej na wysokości młyna.

Niewątpliwie mieszkanie wzdłuż ul. Wolności wymaga determinacji. Rozważając regionalne artykuły prasowe, można domniemać, że mieszkańcy wierzą w rychłe zwiększenie skuteczności hydrotechnicznej ochrony przed powodzią, m.in. w skutki pogłębienia koryta rzeki w Cieplicach. Moim zdaniem niesłusznie.

Informacje o minionych powodziach zawarte w materiałach historycznych i kronikach jednoznacznie wskazują, że katastrofalne wezbrania zachodniosudeckich rzek mogą zdarzyć się w każdym miesiącu, także zimą, czy nawet dwukrotnie jednej zimy [Czerwiński J., 1991, Powodzie w rejonie Karkonoszy od XV w. do czasów współczesnych. Acta Univ. Wratis., 1237, Prace Inst. Geograf., Seria A, Geografia Fizyczna VI, s. 85-104.]. Grudniowe podniesienie stanu Kamiennej traktować należy zatem z dużą wyrozumiałością dla przyrody. Bez wątpienia nie było to zjawisko ani katastrofalne ani ekstremalne, choć stosunkowo rzadkie o tej porze roku.

 

Niesforna Pełcznica w Świebodzicach

Pełcznica do ciek IV rzędu o długości ok. 39 km, prawy dopływ Strzegomki. Ma swoje źródła w G. Wałbrzyskich na wysokości ok. 450 m npm. Pełcznicę zasilają liczne potoki: Sobięcinka, Poniatówka, Lubiechowski Potok (Lubiechowska Woda), wspomagany wodami przez Mokrzeszowski Potok oraz Szczawnik z Zimnikiem. Fragment biegu rzeki prowadzi pod miastem Wałbrzych (kanałami), rzeka przecina także malowniczym przełomem Pogórze Wałbrzyskie.

Niemal każdego roku Pełcznica wylewa zagrażając mieszkańcom Świebodzic, przez które przepłwa także Czarnucha. Zagrożone bywają szczególnie dzielnice Pełcznica i Ciernie, podtapiając domy, drogi i pola uprawne.

Jedno z wezbrań Pełcznicy miało miejsce w sierpniu 2002 r.

W 2007 r. kosztem 1 mln zł zabezpieczono 11 najbardziej zniszczonych odcinków brzegowych wzdłuż Pełcznicy. Zostały one obudowane gabionami.

Swiebodzice_ulKosciuszki_fotBKwiatkowski

Znowu Piława

Po miesięcznej suszy rolnicze obszary Przedgórza Sudeckiego nękały lokalne powodzie. Silnie wezbrała m.in. Piława - 45 km długości ciek III rzędu odwadniający część G. Sowich i ich podnóże. 8 sierpnia 2006 r. wójt gminy Dzierżoniów ogłosił alarm przeciwpowodziowy - o godzinie 12.00 na wodowskazie w Mościsku [22,8 km rzeki, zlewnia 291 km2] poziom wody sięgnął 306 cm [stan alarmowy 135 cm]. Strażacy interweniowali w Ostroszowicach, Mościsku, Piławie Dolnej, Nowiźnie. Wylały także mniejsze strumienie np. w Dobrocinie. Na podstawie ewidencji sporządzonej przez sołtysów powódź zniszczyła 3558 hektarów upraw, co stanowi 40% gruntów ornych w gminie Dzierżoniów.

Zdjęcia i info

Mościsko, wiosna 2005

Mościsko i wieś Nowizna w gminie Dzierżoniów są zagrożone podtopieniem ze strony Piławy (prawy dopływ Bustrzycy) przy niemal każdym wezbraniu rzeki. W marcu 2005 r. po kilkudniowych opadach śniegu nastała gwałtowna odwilż, powodująca przekroczenie stanów ostrzegawczych i alarmowych Piławy. Podtopieniu uległy głównie grunty rolne w okolicy wymienionych miejscowości.

Moscisko III 2005